piątek, 3 lutego 2012

Ferie..

Cóż mogę napisać . . mhmmm. Przez ostatni tydzień kochanego odpoczynku, bawiłam się świetnie z przyjaciółmi. Było tylko : lodowisko - dom, dom - lodowisko. Z taką ekipą to na koniec świata bym poszła. Dziękuję Zajączku za naukę jazdy do tyłu ;d
Mam nadzieję, że nic nie popsuje tego stanu.

Dorzucam foto żeby nie było smutno ;d 

środa, 1 lutego 2012

Dreams . .

Śniło mi się że leżałam na łące pełnej kwiatów ich magiczna woń spowiła moje włosy, ubranie mieszając się z zapachem rosnącej trawy. Miałam zamknięte oczy i czułam każdą komórkę ciała, która została opanowana przez lekkie promienie słońca. Moje zmysły pod wpływem hipnotyzujących doznań ze strony natury wyostrzyły się i nie pamiętam już od kiedy byłam tak spokojna i odprężona. Po dłuższej chwili trwania w tym stanie poczułam na sobie zimne krople wiosennego deszczu. Podnosząc się gwałtownie i otwierając oczy zakręciło mi     się w głowie. oszołomiona tak nagłą zmianą pogody stałam jak słup soli pozwalając by zimne krople opadały na moje rozgrzane ciało. Ziemia zaczęła parować i nad trawą zaczęła unosić się przyjemna mgiełka. Spoglądając w niebo zauważyłam zbliżające się ciemne chmury zwiastujące nadejście kataklizmu, nie zapowiadające miłego popołudnia. Kiedy błyskawica uderzyła obok mnie zaczęłam uciekać, resztkami sił biegłam do najbliższego schronienia jednak to zamiast się zbliżać, oddalało się. Tracąc jakąkolwiek nadzieję potknęłam się o kamień i upadłam z impetem na trawę, przeczuwając, że to koniec. Gdy błyskawica miała już we mnie uderzyć znalazłam się w swoim pokoju leżąc na łóżku. Czyżby ten sen miał zwiastować zakończenie ferii i kolejne kartkówki i sprawdziany na które nie byłam przygotowana? Szybko chwyciłam telefon i spojrzałam na datę. Uff. . .  jaka ulga jeszcze tydzień i trochę ferii. Ale z każdym dniem zbliżam się nieubłaganie do ich końca. Czas zajrzeć do zeszytów. Tyle rzeczy mam na głowie, a gdzie czas na odpoczynek?

wtorek, 31 stycznia 2012

Small holiday!

Kocham ten stan kiedy wiem, że nie muszę iść do szkoły, spotykać się z ludźmi, których nie lubię, mówić im rzeczy, których nie myślę, udając człowieka, którym nie jestem! To jednak jest tylko mgiełka radości z każdą sekundą oddalająca się. Choć dopiero zaczęłam swój odpoczynek, muszę zrobić tyle rzeczy do szkoły, dlatego mam wrażenie, że choć nie odwiedzam chłodnych murów przesiąkniętych wspomnieniami to nadal w domu przeżywam katusze. Przygotowuję projekty, uzupełniam zeszyty ćwiczeń, czytam lektury. Moi znajomi powiedzieliby, że jestem w swoim żywiole jednak oni nie zdają sobie sprawy jak to męczy. Później jestem nie miła, zimna, zmęczona i wredna. Czy tak ma wyglądać najwspanialszy okres w życiu każdego: cudowne dzieciństwo!

Czasami siedzę w chłodnym pokoju i wsłuchuję się w odgłosy za oknem. Myśląc jak by to było być wiatrem, kropelką deszczu? Znając sporo (choć nie tyle bym była usatysfakcjonowana) utworów literackich, na różny sposób mogę zdefiniować różne zjawiska przyrodnicze. Jednak moim ulubionym jest WIATR: ,,Wiatr niesie śmierć, nic poza tym.'' Te słowa dają dużo do myślenia. Wiatr postrzegany przez, niektórych jako ukojenie dla duszy, oznaka narodzin, radości - to wraz z nim roznoszone są wieści. Te złe jak i te dobre. Z drugiej strony jak by na to spojrzeć - przywodzi on na myśl strach, tajemniczość, chłód. Więc co mnie w nim tak pociąga? Sama do tej pory nie mogą pojąć. Może to że nigdy nie staje po jednej stronie: dobra albo zła. Każdy może zinterpretować go inaczej, to właśnie mnie fascynuje, choć niewiele o nim wiem to powala mnie całą swoją okazałością.

sobota, 21 stycznia 2012

Powrót do korzeni..

Osoby czytające moje notki na pewno zauważyły moją długą nieobecność, cóż mogę powiedzieć: Nie miałam czasu? Byłam zbyt leniwa? Dużo się uczyłam? to tylko kilka z wielu moich pytań na które nie potrafię sama szczerze odpowiedzieć. Jednym słowem nic ciekawego nie wydarzyło się w moim życiu. Teraz pytanie: Co się takiego wydarzyło, że wróciłam? Właściwie to koniec I semestru, ocenki wstawione, dobry humor i pozytywna energia wypełnia moje ciało. Zaczęłam odliczać dni do ferii z jednej strony zazdroszczę tym, którym ferie już się   zaczęły, a z drugiej pomyśleć, że jak ja będę spała do południa oni będą chodzili do szkoły. ;d

Kolejny weekend w moim życiu, tyle już ich było i tyle jeszcze na mnie czeka. Tak jak każda sobota posiada  swoje motto przewodnie: Czysty dom to podstawa! ,,Kiedy to się skończy'' - krzyczą moje myśli, jednak każde polecenie wykonuję raz z większą raz z mniejszą dokładnością. Czasami myślę sobie jak to będzie za dziesięć lat, jak będę wyglądała, gdzie mieszkała itp. Zazwyczaj są to sceny wyciągnięte prosto z filmów, czasami jestem mamą gromadki dzieci, czasami samotna kobietą szukającą partnera na czacie, a innym razem widzę siebie jako osoba ciągle balująca ze swoją ekipą, mój mąż sprzątający w sobotę, MARZENIE! Gdzie ja takiego znajdę?! Co będzie prawdą, a co jednak kolejnym wyobrażeniem, dowiem się nie wcześniej jak za dziesięć lat. Nieraz jak słucham opowieści mojej mamy, czy babci to myślę: ,,One to miały przygody i szalone życie!'' Np.: Moja mama odbiła mojego tatę swojej koleżance, która do tej pory się do niej nie odzywa. Moja babcia wyszła za sknerę, który nawet gdy umierał nie powiedział, gdzie schował(jak na tamte czasy) sporą gotówkę. Po jakiś 20 latach od śmierci dziadka babcia znalazła jego skarb.

Coś co towarzyszyło mi przez ten nudny dzień.
http://www.youtube.com/watch?v=KF66rNGwgQo

czwartek, 1 grudnia 2011

Będę tęskniła

Z każdym dniem tracimy kogoś ważnego w naszym życiu, czasem nie koniecznie odchodzi ta osoba mówiąc:
-Żegnaj! Nie wiem czy wrócę i czy się kiedyś zobaczymy.
Czasami zdarza się, że bliska nam osoba odchodzi po troszeczku, na początku nie dostrzegamy tego, jednak coraz częściej dostrzegamy, że to już nie ten sam człowiek, którego uwielbialiśmy, którego kochaliśmy, który był dla nas wszystkim. To może być każdy grający jakąś role w naszym zwariowanym życiu najlepszy przyjaciel, kolega, znajomy, chłopak/dziewczyna. Sądzę że i na mnie przyszłą pora, tracę pewna osobę, z niewiadomych okoliczności. Wciąż chodzą mi po głowie wrogie myśli typu: ,,to moja wina'' , ,,co takiego mogłam zrobić'' , ,,czyżbym nie zareagowała w porę'' , jak widać to siebie obwiniam o przepaść pojawiającą się w mym życiu. Nie pierwszą i nie ostatnią jednak brakuje mi dróg powrotnych wciąż tworzą się nowe depresje. Gdy tylko spowoduje lekkie zasypanie dna, nie jest dość odpowiedni bym mogła przejść i dość zbliżyć się. Czasami nie doceniam tego czym obdarowało mnie życie, wciąż pragnę więcej i więcej. Nazwała bym siebie egoistką jednak w oczach innych jestem wzorem, który zawsze ujawnia sie w sytuacjach mało wymagających głębszych przemyśleń. Moje drugie ja to, które dzielnie staram się ukryć czasami wychodzi na światło dzienne by sieć spustoszenie. Strach przed samym sobą pogłębia strach przed innymi. Znając siebie wręcz ja własną kieszeń boję się swej drugiej twarzy, jest niczym brzytwa łatwo się skaleczyć, jak potwór w masce trudno rozpoznać prawdziwą twarz, jak kubek gorącej kawy z łatwością parząca w język. Moją drogą, jest szczerość, którą nie wszyscy potrafią zaakceptować biada tym co lękają się prawdy.


Dzisiejsze wydarzenia dały mi do pomyślenia, czy tak trudno wyjawić cierpiącym co leży im na sercu, nie każdy jest jasnowidzem. Proszę o jaśniejsze iluzje co do trudności spotykanych przez was na drodze! :) 

niedziela, 27 listopada 2011

Wejście smoka..

Moja nieobecność wiąże się z wieloma sprawami, nie bede tu ich rozpatrywała, bo trochę ich za dużo, ale główny powód to dużo nauki, brak chęci i złe oceny. Pewna osoba powiedziała mi, że nie da się być we wszystkim najlepszym trzeba coś odpuścić. Rozważę tę opcję. Jednak w moim przypadku ciężko pozbyć się nabytych nawyków.  Jedyne co przypomina mi, że to nie sen niczym koszmar zmora nawiedzająca mnie, to istny ból. Ból, którego źródło ciężko określić każdego dnia zaczyna swą wędrówkę z innej części ciała i wędruje jak uciążliwa myśl wszystkimi drogami po przez mózg, do serca rozgałęziając sie na poszczególne kończyny, czasami nie kończąc swej wędrówki uciska partie ciała napierając z całej siły. Nie odkryłam lekarstwa na ten stan nawet nie jestem blisko odkrycia, wciąż stoję w martwym punkcie oczekując niczym roślinka deszczu, który zmyje ze mnie wszystko jak kojące łzy. Kwestia przyzwyczajenia sprawiła, że w najcięższe dni zrzucam na drugi plan doskwierające mi demony. Nie boję się ich to ja jestem ich panią i to one mają się mnie słuchać, trzymam je krótko przez co mam nad nimi przewagę jednak one wciąż sie mnożą i nie jestem nieraz w stanie zapanować nad nimi wszystkimi jednocześnie dlatego czasami opadam by znów podnieść się i walczyć dalej. Kiedy szala zwycięstwa przeważa się w moim kierunku zawsze maja asa w rękawie, którego nie wahają się używać przeciwko moim  najbliższym.


W szkole. Co w szkole? Miałam ostatnio kilka konkursów z trzech nie dostałam się dalej, a wynika tak kiepskie, że wstyd się przyznać. W tym tygodniu pewnie dowiem się jaką ilość punktów otrzymałam z ostatniego. Jednodniowa nieobecność w szkole może wprawić w dobry nastrój jednak zaległości nie małe wiec roboty dużo, a chęci wciąż brak. Czy brak chęci wynika z lenistwa? Sądzę że tak ale nigdy tak nie miałam. W czwartek przyjemny spacer tylko 10 km z kolegą, powrót z dość udanej ,,imprezy'' szkolnej. Bolące nogi i katar to co mi pozostało po wspaniałym pomyśle.
Nigdy nie wierzyłam, że ludzie potrafią zachować się jak ostatnie świnie i niewychowane szczenięta. Niemiła niespodzianka w piątek sprawiła, że trzeba być bezlitosnym dla innych, oto czym będę mogła się pochwalić moim wnukom opowiadając im o moich przeżyciach z wczesnych lat młodości. Oczywiście jak każda babcia u koloryzuje przeżycia. Co się wydarzyło w ten piątek dowiedzą się ciekawscy lub martwiący się choć tyci o mnie i mój stan zdrowia. Jak wiecie nie ma nic za darmo. .


Przyszły tydzień zapowiada się tragicznie już na wstępie dwie kartkówki. Oświadczam wszem i wobec iż przez najbliższe cztery tygodnie proszę nie męczyć mnie trudnymi pytaniami, ponieważ mój układ nerwowy zaczyna szwankować, może nastąpić przegrzanie lub wybuch chciałabym uniknąć ofiar.

środa, 16 listopada 2011

Spokój

Dawno, dawno temu . . . czy nie tak zaczynamy bajki? A jeśli bajka trwa teraz, każda kolejna scena przesuwa się wraz z mijającą minutą? Każdy z nas chciałby mieć życie jak z bajki, jednak chwila zastanowienia sprawi, że inaczej spojrzymy na nasze losy i uświadomimy sobie, że możemy upodobnić się do pewnych bohaterów. Uwielbiam baśnie one przypominają mi dzieciństwo, moje beztroskie życie, niczym księżniczka. Teraz jedynie mogę wspominać. Chyba to przez czasy dzieciństwa uwielbiam książki fantazy i s-f. Wszystko co wymyślone, cudownie przedstawione, pobudzające moje komórki do granic wytrzymałości. Z biegiem czasu przestałam zauważać w otaczającym mnie świecie przejawy baśniowych postaci, rzeczy, świat nasycony doskonałością. Nie łudzę się że gdzieś tam jest moja wróżka chrzestna, kareta z dyni, latający dywan, bogactwa czy książę na białym koniu. Zaczęłam dostrzegać, że świat nie jest taki kolorowy za jaki go uważałam, monotonność szarych dni przypomina o problemach. Mimo wszystko czasem warto pomarzyć. Dziękuję moim rodzicom, że nauczyli mnie tak wielu rzeczy, za wszystkie zakazy, za to, że mogłam poznać te wszystkie wspaniałe bajki oraz za wielką miłość którą mnie darzą.

Chęci wielkie lecz strach silniejszy, przed ucieczką w nieznane przed podróżą, ucieczką. Zostawić to wszystko i jechać przed siebie nie oglądać się za siebie i nie myśleć o przyszłości. Ciekawe plany! Wiele innych, które ambitnie wcielam w życie próbując choć trochę zmienić przyszłość. Co mnie czeka, pewnie to na co starczy mi sił i odwagi.

Od kilku dni w mej głowie plącze się wiele myśli nie mające sensu i nie mogące zebrać się w całość. Chaos panujący w moim wnętrzu nie ułatwia życia, przynosi tylko rozkojarzenie, niechęć, zmęczenie, ból głowy. Mówią, że trzeba być silnym jednak to nie takie proste jak się wydaje. Chcąc coś osiągnąć trzeba włożyć wiele pracy. Potrzeba spokoju jest dla duszy niczym chleb dla ciała. Jak dokonać tego? To już każdy ma indywidualne sposoby na tego rodzaju bałagan.


Dwie piosenki, które pomagają się mi wyciszyć:
1. http://www.youtube.com/watch?v=ETh0Kfxk2BY
2.http://www.youtube.com/watch?v=VVwkc5iMkDk