wtorek, 31 stycznia 2012

Small holiday!

Kocham ten stan kiedy wiem, że nie muszę iść do szkoły, spotykać się z ludźmi, których nie lubię, mówić im rzeczy, których nie myślę, udając człowieka, którym nie jestem! To jednak jest tylko mgiełka radości z każdą sekundą oddalająca się. Choć dopiero zaczęłam swój odpoczynek, muszę zrobić tyle rzeczy do szkoły, dlatego mam wrażenie, że choć nie odwiedzam chłodnych murów przesiąkniętych wspomnieniami to nadal w domu przeżywam katusze. Przygotowuję projekty, uzupełniam zeszyty ćwiczeń, czytam lektury. Moi znajomi powiedzieliby, że jestem w swoim żywiole jednak oni nie zdają sobie sprawy jak to męczy. Później jestem nie miła, zimna, zmęczona i wredna. Czy tak ma wyglądać najwspanialszy okres w życiu każdego: cudowne dzieciństwo!

Czasami siedzę w chłodnym pokoju i wsłuchuję się w odgłosy za oknem. Myśląc jak by to było być wiatrem, kropelką deszczu? Znając sporo (choć nie tyle bym była usatysfakcjonowana) utworów literackich, na różny sposób mogę zdefiniować różne zjawiska przyrodnicze. Jednak moim ulubionym jest WIATR: ,,Wiatr niesie śmierć, nic poza tym.'' Te słowa dają dużo do myślenia. Wiatr postrzegany przez, niektórych jako ukojenie dla duszy, oznaka narodzin, radości - to wraz z nim roznoszone są wieści. Te złe jak i te dobre. Z drugiej strony jak by na to spojrzeć - przywodzi on na myśl strach, tajemniczość, chłód. Więc co mnie w nim tak pociąga? Sama do tej pory nie mogą pojąć. Może to że nigdy nie staje po jednej stronie: dobra albo zła. Każdy może zinterpretować go inaczej, to właśnie mnie fascynuje, choć niewiele o nim wiem to powala mnie całą swoją okazałością.

sobota, 21 stycznia 2012

Powrót do korzeni..

Osoby czytające moje notki na pewno zauważyły moją długą nieobecność, cóż mogę powiedzieć: Nie miałam czasu? Byłam zbyt leniwa? Dużo się uczyłam? to tylko kilka z wielu moich pytań na które nie potrafię sama szczerze odpowiedzieć. Jednym słowem nic ciekawego nie wydarzyło się w moim życiu. Teraz pytanie: Co się takiego wydarzyło, że wróciłam? Właściwie to koniec I semestru, ocenki wstawione, dobry humor i pozytywna energia wypełnia moje ciało. Zaczęłam odliczać dni do ferii z jednej strony zazdroszczę tym, którym ferie już się   zaczęły, a z drugiej pomyśleć, że jak ja będę spała do południa oni będą chodzili do szkoły. ;d

Kolejny weekend w moim życiu, tyle już ich było i tyle jeszcze na mnie czeka. Tak jak każda sobota posiada  swoje motto przewodnie: Czysty dom to podstawa! ,,Kiedy to się skończy'' - krzyczą moje myśli, jednak każde polecenie wykonuję raz z większą raz z mniejszą dokładnością. Czasami myślę sobie jak to będzie za dziesięć lat, jak będę wyglądała, gdzie mieszkała itp. Zazwyczaj są to sceny wyciągnięte prosto z filmów, czasami jestem mamą gromadki dzieci, czasami samotna kobietą szukającą partnera na czacie, a innym razem widzę siebie jako osoba ciągle balująca ze swoją ekipą, mój mąż sprzątający w sobotę, MARZENIE! Gdzie ja takiego znajdę?! Co będzie prawdą, a co jednak kolejnym wyobrażeniem, dowiem się nie wcześniej jak za dziesięć lat. Nieraz jak słucham opowieści mojej mamy, czy babci to myślę: ,,One to miały przygody i szalone życie!'' Np.: Moja mama odbiła mojego tatę swojej koleżance, która do tej pory się do niej nie odzywa. Moja babcia wyszła za sknerę, który nawet gdy umierał nie powiedział, gdzie schował(jak na tamte czasy) sporą gotówkę. Po jakiś 20 latach od śmierci dziadka babcia znalazła jego skarb.

Coś co towarzyszyło mi przez ten nudny dzień.
http://www.youtube.com/watch?v=KF66rNGwgQo